Lubelski Zakład Przewozów Regionalnych przesłał do redakcji „Rynku Kolejowego” list odnoszący się do naszego ubiegłotygodniowego tekstu krytykującego uruchomienie zastępczej komunikacji autobusowej na trasie Lublin – Lubartów (link). Poniżej publikujemy ten list, wraz z komentarzem autora.
Chciałabym się odnieść do Pana artykułu pt. "Autobus kolejowy" sposobem na zniechęcenie podróżnych. Nie wiem w czyim interesie jest przedstawienie informacji dla podróżnych - pobranej ze strony internetowej w takiej formie, na pewno nie w interesie przewoźnika.
Jako przewoźnik postanowiliśmy poinformować podróżnych o zmianie w rozkładzie jazdy na linii nr 30 spowodowanej chwilowym brakiem taboru bez odwoływania połączeń. Celem zminimalizowania utrudnień dla podróżnych wprowadzono komunikację zastępczą na pociągi w godzinach kursowania o najmniejszym zapełnieniu. Jednak z Pana artykułu wynika, że przewoźnik nie myśli o realizacji oferty i o pasażerach tylko o minimalizacji kosztów co nie jest prawdą. Przy realizacji oferty maksymalnie wykorzystujemy posiadany tabor z uruchomieniem również pociągów zestawionych z lokomotywy spalinowej i wagonów (jednak Pan nie zechciał się doinformować u źródła, co byłoby wskazane przed napisaniem artykułu). Bardzo proszę o sprostowanie informacji, a w przyszłości o kontakt z przewoźnikiem celem jej uwierzytelnienia.
Z poważaniem
Zofia Dziewulska
Naczelnik
Dział Sprzedaży
Lubelski Zakład Przewozów Regionalnych
* * *
P. Rydzyński: Wydaje mi się, że ważniejszy od mojej nierzetelności dziennikarskiej, jak również od wspomnianego w liście „interesu przewoźnika”, jest interes pasażera – i w tym właśnie interesie powstał ten tekst. A uruchamianie komunikacji zastępczej w sytuacji, która nie jest niezależna od przewoźnika, jest i zawsze będzie działaniem na szkodę pasażera. Obojętnie, którego przewoźnika sprawa dotyczy i w jakim regionie Polski ma ona miejsce.
Na sytuację na linii do Lubartowa przewoźnik miał wpływ – komunikat o uruchomieniu autobusów zastępczych pojawił się na stronie internetowej PR 8,5 godziny przed pierwszym zastępczym kursem autobusu. Niemożność zorganizowania składu z lokomotywą i wagonami jest zatem tylko i wyłącznie dowodem „niedasizmu”, trapiącego polską kolej od lat.
Nie sugerowałem w swoim komentarzu, że Lubelski Zakład PR oszczędza na pasażerach uruchamiając zastępcze autobusy. Bardzo dobrze, że LZPR uruchamia także w razie potrzeby także składy z lokomotywą i wagonami (jednak w takim razie, czemu nie uruchomiono ich w ubiegłym tygodniu do Lubartowa?), naturalnie zgadzam się też z wnioskiem, iż uruchomienie zastępczych autobusów jest lepsze od całkowitego odwołania pociągu.
Ale… Zamiast niepotrzebnie nerwowo reagować na krytykę, kierownictwo LZPR wespół z władzami woj. lubelskiego powinno zastanowić się, w jaki sposób problem „trudności taborowych” rozwiązać systemowo, tak żeby tego rodzaju sytuacje nie zdarzały się. Tytułem puenty, warto zacytować wpis jednego z czytelników „Rynku Kolejowego”, umieszczony pod tekstem informującym o wprowadzeniu komunikacji zastępczej do Lubartowa: Wczoraj (13 sierpnia – P.R.) Regio 233 Lublin - Zamość planowy odj. 21,11 miało opóźnienie 50 min. Dowiedziałem się, że nie mają na niego taboru i czekamy na przyjazd regio Odrodzenie (planowo 21,50 w Lublinie), żeby przejąć skład. Z ok. 50 min opóźnieniem odjechaliśmy SA 103, które tylko wyjątkowo i bardzo rzadko jeżdżą na trasie do Zamościa.
Warto podjąć działania, by takie wpisy nie były potrzebne.